Braci się traci

Autor: Filip Matwiejczuk, Gatunek: Poezja, Dodano: 17 lipca 2017, 05:33:36

I

Jędrzej z Piekarek zawiesił swój cień na wieszaku
i rzekł: tu niech zostanie, kiedy czeka mnie wojowanie.
Kazał okulbaczyć konia i przygotować rynsztunek,
ale przed wyprawą postanowił odwiedzić brata.

Zajechał do Zbożówka. Nie lubił tu przybywać,
gdyż nie podobała mu się niezdrowa tusza mieszkańców,
którzy zamiast chodzić, turlali się jak kule.
Zatrzymał jednego z wieśniaków i spytał o brata.

Czy Zygmunt u siebie? Czy może gdzie indziej?
Na co wieśniak odpowiedział, że jest na polu,
dokąd po chwili Jędrzej ruszył, a to co zobaczył
wprawiło go w obrzydzenie (jak za każdym razem).

To był czas orki, ale wieśniacy ze Zbożówka
nie orali tak jak… no chociażby jak ci z Piekarek
czy z innych wsi, oni mieli swoją metodę,
która dostosowana była do ich kształtu.

Konstrukcja na kształt młyńskiego koła,
do którego wchodzi wieśniak, po czym się ją zamyka,
a następnie podłącza do niej pług, który chłop ciągnie
tocząc się kołem po polu. I takich było tu dziesięciu.

Brat Jędrzeja, Zygmunt, posiada tu największą tuszę.

 

II

Odór,
smród, który żyje.

Życie
duszne i
chropowate.

Zadyszka,
dławienie
własnym tłuszczem.

 

III

O, Jędrzeju, odwiedzasz mnie?
Nie obrzydzam twojego dobrego, zdrowego
Samopoczucia swą obrzydliwą, złą tuszą?

Nie czujesz się zdegustowany tym
kim jestem? Nie zamierzasz mi teraz prawić
morałów? Nie brzydzisz się brata?

Odwiedzasz mnie, bo chcesz czy musisz?
Podasz mi rękę i obejmiesz jak brata?
Czy porozmawiasz ze mną patrząc na mnie?

 

IV

Bo Zygmunt jest kulą, tłuszczową grudą.
On nie przeturla się, o nie, o nie –
Siedzi nagi w powozie, który napędza
dwoje wieśniaków, mężczyzna i kobieta
w kołach. Nagi, brudny Zygmunt
sra w powozie, szcza w powozie,
który kupił lata temu na targu.

Zygmunt nigdy się nie myje.

 

V

Mój „brat” jest tylko moim bratem
bratem i tylko bratem aż bratem
podbratem i bratem bo bratem.

 

VI

Kiedy Jędrzej Zygmuntowi chciał podać rękę,
to poddał się. Zatkał nos drugą ręką, na co brat
się skrzywił i tym razem nie zacisnął dłoni.

Jędrzej spojrzał poruszony. Spytał:
czy jedziesz na wojnę? Na co Zygmunt odpowiedział,
beknięciem, na co brat splunął mu w twarz.

 

VII

Czy kochałbyś rodzinę
gdybyś czuł jej ślinę?

 

VIII

Co ty robisz? Co ty zrobiłeś?
Co ty z siebie zrobiłeś? Co ty w ogóle zrobiłeś?
Co narobiłeś? Czemu to zrobiłeś?
Co ty w ogóle robiłeś? I czemu to robiłeś?

 

IX

Bracia już nie bracia
Tak się rodzinę zatraca.

 

X

W życiu
nie chodź na wojny
nie tyj

Komentarze (2)

  • I wciąga, co już jest na plus dla tekstu, - w sensie leadowania, III też, VIII świetne, - sobie wrócę.

  • Niby takie pierdoły, ale banalne nie jest. Przeczytałam do końca. : - ))

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się